Slavicraft | Zobacz zwiastun Zwiastun

Honor i krew, stal oraz gniew

Zwiódł wrogów północnego króla blef.

Teraz głupcom grobowy mech,

a dla władcy - kurew śmiech!

Pieśni normańskiego rybałta ani trochę nie pasowały do swojskiego klimatu gospody. Miejscowi jednak wyglądali na wyjątkowo ożywionych. Jego pienie tak bardzo różniło się od słowiańskich śpiewów żyrowian, że po prostu musiało wywołać wśród pospólstwa ożywienie. Cieszyli się z okazji przybycia "jakiegoś północnego dziwaka" w ich strony. Trudno im się dziwić- w końcu my, śmiertelnicy, nie jesteśmy wieszczami. Skąd nam wiedzieć, co przyszłość niesie... pokój czy topory? Pewnym jest tylko że niepewne to czasy. W prastarych słowiańskich ostępach śmiało wiją swe gniazdka zbóje i wyrzutki, Nordenberg zaś- normański przyczółek- również miewa problemy z jakimiś chędożonymi kultystami. Tyweria i góry za morzem granicznym to dziwne ziemie... znane od stuleci, deptane onegdaj przez pancerne buciory z wielu armii, pełne historii a mimo to jakże dziewicze i ponętne zdają się one normanom- ku coraz większemu zaniepokojeniu starszyzny Żyrowa, czyli najważniejszego słowiańskiego osiedla... No ale trza przyznać, że ładnie ów bard zaśpiewał.
PRZECZYTAJ FABUŁĘ
Norman
NORMANIE
Kliknij na postać aby dowiedzieć się więcej !
Ludy normańskie... niewielu mieszkańców południa wiedziało jak liczne są syny fiordów. Od zamierzchłych czasów bitne plemiona północy stanowiły zagrożenie głównie dla własnych pobratymców. W szale żądzy władzy i wiecznej chwały różni jarlowie próbowali żelazną ręką ścisnąć pozostałe rody w garści, a ich wojownicy z chęcią oddawali na szalę zwycięstw swe żywota wyrąbując sobie przy tym krwiste przejście do Walhalli. Władcy ci zapomnieli jak wysoko cenią sobie ich współbracia honor i wolność. Że najwyższym dla nich szczęściem jest śmierć w walce, a życie pod butem- najsroższą hańbą. Dlatego nic nie osiągnęli. Jedyną siłą mogącą rozszczepić skrzyżowane wikińskie topory okazała się być wiara. Na początku ósmego wieku -podług kalendarza juliańskiego-kapłani Odyna, Thora, Freji i Hjamdjalla zakazali walk wewnętrznych pod groźbą kar boskich, kładąc tym samym fundamenty pod zjednoczenie i rozkwit ery wikingów... Nordenberg w praktyce powstał wskutek sporej pomyłki przewodnika flotylli drakarów co do kilku ciemnych chmurek na horyzoncie. Potężny sztorm rozłupał o skały kadłuby normańskich statków jakby były nędznymi łupinkami orzechów, po czym z niesmakiem wypluł przeżutą masę na brzeg. Co ciekawe praktycznie wszyscy załoganci przeżyli tę katastrofę. W afekcie powieszono nieszczęsnego przewodnika na najbliższym większym drzewie, a już kilka dni potem go ściągnięto by owe drzewo móc ściąć. W krótkim czasie wybudowano solidne chałupy zdolne przetrwać srogą zimę oraz niewielki port rybacki. Choć początkowo celem rozbitków był jedynie powrót do starych siedzib , to z czasem zaczęli coraz poważniej rozważać porzucenie tych planów. Ostateczną decyzję o pozostaniu przypieczętowało niezwykłe odkrycie dokonane podczas wyrębu w pobliskich lasach. Olbrzymi dąb zdający się emanować życiodajną aurą Freji uznano za odrost "drzewa świata", w którego koronie podług mitologii nordyckiej właśnie nasz świat się unosi. Kapłani nadali drzewu status miejsca pielgrzymek oraz znaku, że krokami podbitych żelazem normańskich buciorów kierowały bogi. Jednak czy oko Odyna nadal będzie dla miasteczka lśnić równie wysoko co do tej pory? Ujmij w prawicę swój sierp zielarza, topór wikinga lub młot kowalski i pędź przekonać się na własne oczy!
Imperium Rzymskie rozciągając swe panowanie nad znanym ówczesnym rzymianom światem opuszkiem palca tknęło zachodnie tereny Tywerii, by już niebawem (bagatela paręset lat) trwożnie cofnąć swą, zdałoby się wówczas, wszechwładną prawicę przed najazdami barbarzyńców. Rzekomo nawiedzone pozostałości nieszczęsnego Tyweru- dawnej stolicy prowincji Tywerskiej- do dziś budzą niepokój pośród przejeżdżających bursztynowym szlakiem kupców... Swoją drogą, miasto to powstało właśnie dzięki wspomnianej drodze handlowej. Możnaby wręcz rzec, że wyrosło na niej jakoby pasożyt, pobierający onegdaj podatki tak wygórowane, że biedni mieszkańcy nie mieli już nawet za co kupić kufelka piwa- równie zresztą podłego, co miejscowe prawa. Mieszkali tam dla dawanego im przez mur miejski bezpieczeństwa. O ironio, niezbyt długą czy chwalebną historię tego miasta zakończyli Hunowie. Jednym szturmem przeprowadzonym w zasadzie od niechcenia... pominę krwiste szczegóły rzezi, tak chyba będzie najlepiej. Wracając ku właściwemu tematowi mej opowieści... Szlak bursztynowy rozwijał swe zawiłe wstęgi rozmaitej jakości dróg poczynając od terenów pewnego słowiańskiego plemienia, którego nazwa nie przetrwała do dziś w żadnych zapiskach. Mieszkańcy tamtejszych wiosek poza uprawą żyta czy połowem znali się też na wydzieraniu morzu wspomnianej już wcześniej "boskiej żywicy" . Handel z samym cesarstwem umożliwił władcy rzeczonego plemienia zdobycie olbrzymiej przewagi sił i środków nad innymi pobliskimi skupiskami słowian. Nieświadomy zrządzeń fortuny biedak już wyznaczał granice nowego państewka, gdy jak grom z jasnego nieba spadła nań wieść o inwazji Hunów. Z perspektywy czasu należy przyznać, że Puchacki- tak bowiem brzmiało jego miano - dokonał niemalże niemożliwego. Zdołał ocalić swych współbraci od pożogi, oferując jednemu z generałów Atylli pokaźną fortunę. Po tym wydarzeniu kapłani Świętowita obwołali go...kimś w guście bożego zesłańca- trudno się im zresztą dziwić, jeden z nich ponoć na własne oczy widział terror stepowych jeźdźców w Tywerze. Puchacki zdecydował się na założenie nowego osiedla które przejąłoby rolę zburzonego rzymskiego miasta, tzn. dostarczanie podróżującym szlakiem kupcom wytchnienia przed dalszą drogą oraz-tym razem naprawdę- bezpieczeństwa. Ową wioskę ulokował jednakowoż w cieniu gór Świętowita, a więc znacznie dalej na południe niż możnaby się spodziewać, wodząc palcem po mapie. Prawdopodobnie w ten sposób chciał okazać żercom wdzięczność za wcześniejsze wyrazy uznania- co zdawała się potwierdzać nazwa nowo założonej wsi, tzn. Żyrowa. Mijały dziesięciolecia... Żyrów powoli, lecz nieubłaganie zyskiwał na rozmiarach i znaczeniu. Przetaczali się przezeń pielgrzymujący na Górę Świętowita jak i handlarze bursztynu z różnych stron świata. Nie tknęły go szalejące w świecie barbarzyńskie topory. Fakt ten umocnił słowian w wierze, że to jest ich nowe miejsce na ziemi, że tak naprawdę od samego początku kierowali ich bogowie- władztwo puchackiego nie przetrwało bowiem próby czasu i po paruset latach zostało rozszarpane przez żądnych ziem sąsiadów. Żyrowianie patrzą w nadchodzące dni z podniesionym czołem, dumni ze swej wiary, obyczajów i osiągnięć, jadnakże... co w zasadzie ta przyszłość przyniesie? To widzi jedynie sam Świętowit ty musisz iść i przekonać się na własne oczy!
Slowian
SŁOWIANIE
Play
//